Pokora w PiS-owskim wydaniu

Miało być pięknie, a wyszło tak sobie. Premier Szydło obiecywała pokorę w rządzeniu, a skończyło się na rozdawaniu stołków pokornym.

Przeżyjmy to jeszcze raz! Bo dobrego nigdy dość. - I to dziś w tej Izbie musimy jasno powiedzieć. Polska polityka musi być inna. Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność. A przede wszystkim słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować. Koniec z arogancją władzy i koniec z pychą - grzmiała w sejmowym exposé premier Beata Szydło.
Nie ma chyba dnia, żebyśmy nie konfrontowali tych słów z rzeczywistością.
Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność. Tak miało być. A jak jest? Pycha, pazerność i całkowity brak odpowiedzialności.
Gdy patrzę na to jak PiS dokonuje zmian personalnych w urzędach czy radach nadzorczych, mam wrażenie jakby szarańcza zaatakowała kraj. Czy jest jeszcze choć jedno stanowisko, które partia rządząca obsadzić może, a którego nie obsadziła swoim człowiekiem? Dziś już nawet nie udaje się, że ci obsadzani się na czymś znają. Dla opozycji symbolem tego zjawiska stał się Bartłomiej Misiewicz, który sam na Facebooku przyznaje, że jego podstawowe kwalifikacje to "10-letnie doświadczenie w pracy parlamentarnej przy ministrze Antonim Macierewiczu", co jest o tyle ciekawe, że według moich wyliczeń Antoni Macierewicz nie jest 10 lat ministrem. Ale co ja tam wiem:(((
Wiele wiele lat temu, grubo przed 1989 r., w tygodniku "Polityka" Mieczysław Rakowski napisał tekst pod tytułem "Dobry fachowiec, ale bezpartyjny". Było to o tym, że w PRL, aby zrobić karierę trzeba należeć do partii, tej jedynej słusznej. Lata minęły, "Polityka" bardzo się zmieniła, Mieczysław Rakowski od dawna nie żyje, a jego artykuł aktualny jakby czas stanął w miejscu.
Ale zostawmy politykę kadrową PiS, spuśćmy zasłonę milczenia na kwestie odpowiedzialności partii rządzącej i wróćmy do obietnic premier Beaty Szydło. - Chcę mocno podkreślić, będziemy rozmawiać ze społeczeństwem bezpośrednio. Będziemy rozmawiać z Polakami tak, jak rozmawialiśmy w kampanii. Dialog i współpraca to warunek zrealizowania zadań, które postawili przed nami Polacy. Będziemy rozmawiać, będziemy słuchać i co najważniejsze, będziemy słyszeć co do nas mówią Polacy - ciągnęła w swoim exposé.
Za kilka dni będzie okazja, by pani premier pokazała jak słucha, co mówią do niej Polacy. 24 września KOD znów przemaszeruje ulicami Warszawy. Jesteśmy Polakami i chcemy być wysłuchani. Po raz kolejny wyjdziemy więc na ulicę, by ułatwić pani premier wysłuchanie nas. I po raz kolejny liczymy na to, że wreszcie nas usłyszy. Do tej pory, choć krzyczeliśmy bardzo głośno, choć nieśliśmy wielkie transparenty, Beata Szydło nie chciała nas wysłuchać. Może tym razem…
Iwona Leończuk
I przypominajka. Spotykamy się 24 wrześnie o godz. 15 w Warszawie pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego (Al. Szucha). Idziemy dalej trasą: Aleje Ujazdowskie - Plac Trzech Krzyży - Rondo De Gaulle'a - Nowy Świat - Krakowskie Przedmieście. Kończymy pod sceną na ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza. Hasło marszu: Jedna Polska - Dość Podziałów.
Trwa ładowanie komentarzy...