O autorze
Komitet Obrony Demokracji to nieformalna grupa ludzi, którym drogie są zasady demokracji i szacunek dla Konstytucji RP.

Zawiązała się w ostatnich dniach listopada 2015, po wydarzeniach w Sejmie, w wyniku których zagrożona została niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego. Początkowo jedyną drogą kontaktów był… Facebook. W tej chwili jest ponad osiemdziesiąt tysięcy fanów KOD.

Komitet Obrony Demokracji to obecnie stowarzyszenie w fazie rejestracji. 2 grudnia 2015 r. odbyło się spotkanie założycielskie stowarzyszenia, a następnie dokumenty zostały złożone do sądu i czekamy na zakończenie formalności.

KOD na facebooku

Niebezpieczna zabawa

Można odnieść wrażenie, że Ministerstwo Obrony Narodowej pilnie szuka tego przed kim może Polskę bronić. Już teraz. I kto wie, czy nie uda mu się znaleźć...

Gdy byłam mała, ostrzegano: zapałki w rękach dziecka to pożar. Z perspektywy czasu muszę przyznać rację temu twierdzeniu. Udało mi się kiedyś podpalić firankę w kuchni. Na szczęście dla mnie, mieszkania i spokoju rodzinnego dość szybko to ugasiłam i większych strat nie było. Obawiam się jednak, że zabawa, którą wydaje się, że właśnie rozpoczął polski rząd, może okazać się groźniejsza w skutkach. I kto wie, czy wszyscy się nie poparzymy.
Działającej podkomisji smoleńskiej już (a może dopiero?) udało się sprowokować Rosję. Po ogłoszeniu, że są dowody na manipulację danymi, strona rosyjska poprosiła o dokumenty i materiały podkomisji. Można przypuszczać, że jeśli "eksperci" Antoniego Macierewicza nadal będą udowadniać tezę, że doszło do zamachu, to na linii Warszawa-Moskwa, może zrobić się gorąco.
Ale co tam podkomisja! Teraz mamy znacznie ciekawszą historię, która sprawia, że przekleństwo "obyś żył w ciekawych czasach" nabiera upiornej realności. Tygodnik "Nie" podaje, że do Donbasu wysłano grupę uzbrojonych komandosów. Po co? Internauci w komentarza żartują, że skoro Rosja nie wydaje nam wraku tupolewa, to polskie wojsko chce go odebrać siłą. Kto wie… A serio, to nadal nic nie wiadomo. MON nie udziela informacji na ten temat, choć sprawa wydaje się poważna, przynajmniej na tyle poważna, by zająć jakieś stanowisko. Chcę wierzyć, że tygodnik "Nie" publikuje bzdury mające podwyższyć mu liczbę czytelników. A jeśli jednak dziennikarz pisma pisze prawdę, to chcę wierzyć, że to jakaś misja ratunkowa, że dowództwo NATO wie o tym. Póki co jednak MON milczy. Mnie zaś po głowie tłucze się myśl, to wszystko powoli przestaje być śmieszne.
Iwona Leończuk
P.S. 24 września maszerujemy. Tym razem pod hasłem "Jedna Polska - Dość podziałów". Spotykamy się o godz. 15 w Al. Szucha (pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego) i idziemy trasą: Trybunał Konstytucyjny - Aleje Ujazdowskie - Plac Trzech Krzyży - Rondo De Gaulle'a - Nowy Świat - Krakowskie Przedmieście. Kończymy pod sceną na ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza
Trwa ładowanie komentarzy...