O autorze
Komitet Obrony Demokracji to nieformalna grupa ludzi, którym drogie są zasady demokracji i szacunek dla Konstytucji RP.

Zawiązała się w ostatnich dniach listopada 2015, po wydarzeniach w Sejmie, w wyniku których zagrożona została niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego. Początkowo jedyną drogą kontaktów był… Facebook. W tej chwili jest ponad osiemdziesiąt tysięcy fanów KOD.

Komitet Obrony Demokracji to obecnie stowarzyszenie w fazie rejestracji. 2 grudnia 2015 r. odbyło się spotkanie założycielskie stowarzyszenia, a następnie dokumenty zostały złożone do sądu i czekamy na zakończenie formalności.

KOD na facebooku

Edukacja równa w dół?

Będą lekcje szachów. Będzie tydzień luzu przedwakacyjnego. I to chyba tyle w temacie konkretów dotyczących zapowiedzianej reformy edukacji.

- Chcemy ratować potencjał polskiej edukacji - zapewniła dziennikarzy minister edukacji Anna Zalewska. Po tych słowach ja osobiście nabrałam przekonania, że potencjał potencjałem, ale kto uratuje polską edukację?
Nie mam pojęcia, co szykuje nam MEN. Nie wiedziałam dziś rano, nie wiem i popołudniu, czyli po konferencji pani minister. – Pod koniec listopada mają być gotowe pierwsze podstawy programowe nowej reformy dla klas I, IV i VII – obiecała pani minister. Czemu tylko dla tych klas? W pozostałych klasach program będzie bez zmian? I czemu dopiero pod koniec listopada? Niech ktoś przysiądzie jednego wieczoru i skrobnie szybko te podstawy programowe. Tyle ważnych ustaw przepchnięto przez jedną noc…
Ale serio. W czerwcu ogłoszono plany reformy, a w listopadzie już gotowe będą jej podstawy. I powiedzmy sobie to otwarcie: żadnych konsultacji w tej sprawie nie będzie, a na pewno nie będzie konsultacji z opozycją i w ogóle z nikim, kto mógłby plany PiS skrytykować. Tak się bowiem składa, że PiS albo się z nikim nie konsultuje, albo konsultuje się sam ze sobą. Reformy edukacyjne, jeśli mają mieć one jakiś sens, tworzy się latami. Są badania, są dyskusje, są przymiarki. Polska zrobi to w try miga. I wciąż nie jest jasne, dlaczego to robi i po co. Bo zapewnienie Anny Zalewskiej, że "każde dziecko zasługuje na dobrą szkołę i dobrego nauczyciela" przypomina mi "i żeby pokój był na całym świecie" na wyborach Miss.
Czego się dziś dowiedzieliśmy? Że uczniowie będą się uczyli gry w szachy, a ostatni tydzień przed wakacjami będzie traktowany na luzie. No i że będzie 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum ogólnokształcące i 5-letnie technikum. Brzmi znajomo? Dla mnie tak, bo w latach 70. najpierw skończyłam 8 klas podstawówki, potem 4 lata ogólniaka, a chłopaka miałam w 5-letnim technikum. Czyli zmiana polega na tym, ze cofamy zmiany. Wprowadzone zresztą, o czym warto przypominać, głosami wielu dzisiejszych posłów PiS.
MEN uważa, że reforma jest konieczna m.in. dlatego że dotychczasowe zmiany nie spowodowały wyrównania szans edukacyjnych. Gdybym miała obstawiać, to postawiłabym na to, że planowane zmiany szanse wyrównają. Tyle że wyrównają w dół.
Iwona Leończuk
Trwa ładowanie komentarzy...