Niemożliwe, a jednak...

Co najlepiej świadczy o zmianach, które ostatnio zaszły w Polsce? Chyba to, że zaczynamy wierzyć we wszystkie bzdury, które do nas docierają. To co jeszcze kiedyś wydawało się wymyślonym idiotyzmem, dziś staje się idiotyzmem prawdziwym.

Rząd kupi tupolewa od Czechów i spróbuje go zderzyć z brzozą. Tyle że brzoza nie będzie rosła pod Smoleńskiem, a będzie gnała przywiązana do rozpędzonego samochodu. Ta informacja krąży od jakiegoś czasu po internecie. Głupie to, prawda? Rok temu bym się roześmiała i uznała to za dowcip, jeden z wielu. Dziś traktuję sprawę ze śmiertelną powagą i zamiast pukać się w głowę tłumaczę znajomym, że to głupi eksperyment, bo przecież brzoza przywiązana do samochodu to jednak nie brzoza zakorzeniona w ziemi. A poza tym, kto poprowadzi samolot i samochód… Bo nie mam wątpliwości, że Antoniego Macierewicza stać na to, żeby jednak tego tupolewa na zatracenie wysłać. To ja oszalałam czy może szaleństwo ogarnęło mój kraj?
Gdy prawie rok temu Kornel Morawiecki powiedział, że prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość, bo nad prawem jest dobro narodu, sprawdzałam to w kilku źródłach, bo nie wierzyłam. Gdy teraz czytam, że Ryszard Terlecki mówi, że Komisja Wenecka przyjechała to Polski na wycieczkę krajoznawczą, to ja już wiem, że to prawda.
Gdy prawie rok temu 25-letni pracownik apteki został wiceministrem obrony narodowej, uważałam, że to żart. Gdy teraz ten człowiek jest odznaczany Złotym Medalem "Za Zasługi dla Obronności Kraju", to z mety przyjmuję to za fakt.
Każdy dzień przynosi albo jakąś głupią wypowiedź kolejnego polityka PiS, albo szaloną nominację, albo wydarzenie z gatunku "to niemożliwe". A mimo to poparcie dla PiS nie spada. Czyżby naród był aż tak spragniony cyrku, że przyjmuje to wszystko z dobrodziejstwem inwentarza? Ciekawa tylko jestem, kiedy za Gogolem powtórzymy: Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!
Iwona Leończuk
Trwa ładowanie komentarzy...