O autorze
Komitet Obrony Demokracji to nieformalna grupa ludzi, którym drogie są zasady demokracji i szacunek dla Konstytucji RP.

Zawiązała się w ostatnich dniach listopada 2015, po wydarzeniach w Sejmie, w wyniku których zagrożona została niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego. Początkowo jedyną drogą kontaktów był… Facebook. W tej chwili jest ponad osiemdziesiąt tysięcy fanów KOD.

Komitet Obrony Demokracji to obecnie stowarzyszenie w fazie rejestracji. 2 grudnia 2015 r. odbyło się spotkanie założycielskie stowarzyszenia, a następnie dokumenty zostały złożone do sądu i czekamy na zakończenie formalności.

KOD na facebooku

O co nam w KOD chodzi?

Jechałam niedawno autobusem. Obok mnie na dość niepewnych nogach stał pewien pan. Jego oddech zdradzał, co jest przyczyną tej niepewności. – I co wam k… chodzi? – zwrócił się w pewnej chwili do mnie z pytaniem. I pokazał palcem na znaczek KOD przypięty do mojej torby

Sytuacja może niezbyt komfortowa, ale człowiek nie był agresywny, więc podjęłam temat. – Generalnie o to, żeby ja mogła bez strachu nosić ten znaczek i żeby pan mógł mnie o niego bez strachu zapytać. Nie jest pan ode mnie młodszy, więc nie muszę panu tłumaczyć, że nie zawsze tak było – odpowiedziałam. – Muszę nad pomyśleć – mój rozmówca potoczył się do wyjścia, a ja pomyślałam, że poszło nam całkiem nieźle. Jednak pytanie, które ten pan mi zadał, wciąż we mnie tkwi.
Bo o co nam k… chodzi?
Rodzice dostają kupę pieniędzy na dzieci. Podobno dzięki programowi 500+ sporo rodzin wyjechało w tym roku na wakacje. I świetnie. Na emeryturę będzie można iść wcześniej, co pewnie wiele osób ucieszy. Mamy mieć rekordowy deficyt, ale część ekonomistów uważa, że jest szansa, że i to przeżyjemy.
No to o co chodzi?
Dziś była afera z ministrem kultury. Piotr Gliński uznał za stosowne oficjalne poinformować, że czuje się zaniepokojony, że film „Historia Roja” nie został zakwalifikowany do konkursu głównego Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Od siebie dodam, że zakwalifikowano 16 filmów z 45 zgłoszonych. Nie było więc tak, że „Historia Roja” to wyjątek. Co oznacza wtrącanie się ministra w program festiwalu? To że już pojawia się zapotrzebowanie na to, by kulturę podporządkować rządowi. Znamy to z historii. I nie chcemy, żeby to wróciło. Może więc właśnie o to nam chodzi?
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro każe zwalniać wandali tylko dlatego, że zniszczyli grób prezydenta z czasów stalinowskich. Podważa wyrok niezależnego sądu (chodzi o interwencję w sprawie drukarza, który powołał się na klauzulę sumienia). Działa więc zgodnie z powiedzeniem, że sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. To grozi tym, że w dalszej kolejności wyroki sądów będą wydawane na zamówienie. Znamy to z historii. I nie chcemy, żeby to wróciło. Może więc właśnie o to nam chodzi?
Mamy Prezydenta, mamy rząd, mamy panią premier, ale mamy też Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który faktycznie rządzi, choć nie ponosi za nic odpowiedzialności. To też znamy. Przecież wszyscy wiemy, co mógł premier za PRL i że wtedy faktycznie rządziła partia. Może o to nam chodzi, żeby już nigdy tak nie było?
O tym, co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego i prezesa Andrzeja Rzeplińskiego nawet nie chce mi się pisać, bo to po prostu gwałt na demokracji i państwie prawa.
Demokracja to bardzo trudny ustrój, który czasami uwiera jak kamyk w bucie. Miał rację Churchill, gdy mówił, że to najgorszy ustrój, ale póki co lepszego nie wymyślono. Demokracja to gorycz porażki, którą przez tyle lat czuli zwolennicy PiS, a teraz czują przeciwny tej partii. To trud, który muszą znosić zwycięzcy. To wolność, która czasem daje nam po głowie. Ale właśnie na tę demokrację przez tyle lat czekaliśmy. I może właśnie o to nam chodzi, by nasze dzieci nie musiały czekać tak długo.
Iwona Leończuk
Trwa ładowanie komentarzy...