Grupa naTemat
NIE PRZEGAP WESPRZYJ POLSKI STARTUP W ŚWIATOWYM KONKURSIE. ZAGŁOSUJ I DAJ SZANSĘ POLAKOM WYGRAĆ 250 TYS. USD.

Mocą KODu jest dobra energia Obywateli

Komitet Obrony Demokracji jest swoistym fenomenem naszych czasów, skupia ponad 50 tys. osób, ma też coraz więcej sympatyków. Tworzą go różni ludzie – przedstawiciele tzw. klasy średniej, wolnych zawodów, lekarze, dziennikarze, nauczyciele, ale też i urzędnicy, osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, emeryci, a także wiele, wiele innych. Ten niespotykany od czasów „Solidarności” obywatelski ruch kumuluje pozytywną energię wielu środowisk, i to ona właśnie jest mocą KODu.

Od pierwszej chwili, jak tylko zobaczyłam informację o KOD poczułam sympatię do ludzi go tworzących. Bo czuję to samo co oni, też uważam, że osoby, które stanęły u steru naszego kraju, burzą nasz spokój, poczucie bezpieczeństwa, wręcz demontują państwo prawa oraz niszczą demokrację liberalną, a przy tym nie przedstawiają celu, do jakiego zmierzają, i jeśli nie zrobię nic, to tak jakbym się zgadzała na to. Od początku czuję to źródło, a dzisiaj to i rzekę nawet tej dobrej, pozytywnej ludzkiej energii, płynącej w sercach KODerek i KODerów. Ta energia, ta więź, jaka powstała w nas – ofiarach przemocy ze strony władzy sprawia, że nie czujemy się już tak osamotnieni, a świat pięknieje i jest trochę raźniej. Najważniejsze, że możemy wymieniać swoje poglądy, dzielić się myślami i … działać. Razem, dla Polski.

Byłam na pierwszym spotkaniu grupy w Warszawie. Tutaj znów poczułam tę wspaniałą energię, której źródłem - odpowiedzialność, troska, dojrzałość, świadomość obywatelska, miłość do Ojczyzny. Potwierdzały to wypowiedzi uczestników. Musimy chronić państwo prawa, stać na straży Konstytucji, bo broniąc konstytucji bronimy wolności – mówili. Podkreślano, że projekt „Demokracja”, jakim jest KOD powinien mieć szeroki zakres: reakcja na to, co jest, ale i edukacja, bo tutaj są wielkie braki. Zgłaszano wiele pomysłów, jak walczyć o powrót na ścieżkę prawa i jak edukować. A wszystko – kulturalnie, z godnością.

Obserwuję też na bieżąco dyskusje na FB, czytam artykuły ludzi z KOD-u, wypowiedzi, wystąpienia, komentarze i nadal czuję tę dobrą, pozytywną energię. Ludzie widzą, dostrzegają, rozumieją, protestują, chcą ratować, bronić, podejmują działania, akcje, organizują zebrania, tworzą struktury, tworzą ulotki, plakaty, robią zdjęcia i filmy, gromadzą, dokumentują, tworzą fundamenty do projektu „edukacja obywatelska”, piszą. Na co dzień nie widać tej mrówczej, systematycznej, konsekwentnej pracy prowadzonej na zapleczu KODu, wykonywanej przez rzesze wolontariuszy. Obserwuję tę pracę u podstaw od około 9 tygodni i nadal widzę tę pozytywną, dobrą, twórczą energię Obywateli.

Uczestniczyłam w kilku akcjach KODu – w pikietach - 3 i 9 grudnia pod Trybunałem Konstytucyjnym, w marszu 12 grudnia i manifestacji 19. I znowu widziałam tę dobrą, wspaniałą energię, tę moc, wypływająca z pozytywnych uczuć, lęku o przyszłości, troski o Naszą Ojczyznę. Było wiele wzruszających momentów – 3 grudnia pod Trybunałem, kiedy uczestnicy czytali preambułę Konstytucji – brzmiała jak modlitwa. Również 19 grudnia, pod Sejmem uczestnicy manifestacji przeżyli kilka silnych wzruszeń. Kiedy po informacji, że jest nakaz rozwiązania zgromadzenia odśpiewaliśmy hymn, wszystkie cztery zwrotki, widziałam łzy. I wtedy Mateusz Kijowski zaśpiewał kolędę „Bóg się rodzi” – pięknym, silnym, czystym głosem. A zebrani razem z nim. Śpiewał kto mógł, bo inni płakali. I zaraz po kolędzie rozlegają się pieśni – symbole – „Mury” Jacka Kaczmarskiego, a potem „Imagine” Johna Lennona. Ludzie unoszą dwa palce do góry, kołyszą się… I znów płyną łzy, dużo łez. Wzruszenie jak wirus – powędrowało aż do ostatniego uczestnika.

Konrad Materna, bard, zaśpiewał ze sceny pieśń tercetu Kaczmarski/Gintrowski/Łapiński do słów Natana Tennenbauma „Modlitwa o Wschodzie Słońca”, zaczynającą się słowami: „Każdy twój wyrok przyjmę twardy/Przed mocą twoją się ukorzę/Ale chroń mnie Panie od pogardy/Od nienawiści strzeż mnie Boże”.

Słowa te były dopełnieniem wielu innych wypowiedzi, nawołujących do zasypywania rowów w społeczeństwie i neutralizacji nienawiści. Znów wpadliśmy w nastrój wzruszenia.
Nasze emocje rosły razem z nadpływającymi informacji, że w 23 miastach w Polsce i kilku zagranicą manifestowało ponad 100 tys. osób.

Wcześniejsze manifestacje KOD – 9 pod TK oraz 12 grudnia (oprócz „Marszu ku demokracji”, odbyły się tez manifestacje w Poznaniu, Szczecinie, Bielsku-Białej, Lublinie, Opolu, Gdańsku - 13 grudnia, przy pomniku stoczniowców) to również były niezwykłe przeżycia. Poczuliśmy, że jesteśmy wspólnotą w obronie wartości, będących dla wielu tlenem psychicznym. Indywidualne emocje zwielokrotnione 50 tys. razy (policja w dniu manifestacji mówiła nawet o 70 tys. uczestników). To był nasz marsz w obronie wolności. Ktoś napisał, że ten marsz to była piękniejsza twarz Polski. Ktoś inny powiedział, że był to marsz ludzi myślących.
Na manifestacje KODu każdy przychodzi ze swoją historią, i ze swoimi motywacjami. Ich wypowiedzi najwięcej mówią o tym kim są, jaka jest ich wrażliwość społeczno-polityczna oraz świadomość tego, co dzieje się na scenie politycznej.

Zdjęcie starszego pana z prywatnym „transparentem” – zapisana dwustronnie, duża plansza z brystolu, zawieszona na szyi - stało się internetowym hitem po demonstracji KODu w dniu 19 grudnia 2015 roku. Młodzi na różne sposoby odmieniali słowo „szacunek”. I to jest piękne, że tak właśnie zareagowali. Ów pan na jednej stronie kartki napisał: „KOD, Ja i Rodzina. Pradziadek – powstaniec styczniowy, zesłaniec syberyjski, bohater wojny polsko-bolszewickiej; Ojciec – zamordowany przez NKWD w „Katyniu” – Starobielsk – Charków; Rodzina – bohaterowie walk o Monte Casino. 15 medali i orderów, w tym 2 Virtuti Militari od gen. Andersa, żołnierze AK, uczestnicy Powstania Warszawskiego – Batalion Chrobry-Odwet, katolicka – związana z ks. Janem Twardowskim. I moja osoba: w wieku 8-9 lat – łącznik AK w czasie okupacji hitlerowskiej, działacz „Solidarności” zakładowej w stanie wojennym, dowódca w Służbie Jerzego Popiełuszki, zawodowo – pracownik naukowy, liczne nagrody ministra za odkrycia surowców dla gospodarki narodowej”.

Na drugiej stronie „pan z historią” napisał: „KOD – jestem: komunistą i złodziejem, najgorszym sortem Polaków, mam w genach zdradę, mam łajdacki charakter, jestem gestapo itd. Gdzie jest prawda? Verte” – a tam, gdzie mamy popatrzeć, treść jest opisana powyżej.

W pobliżu sceny – dwie panie – Ania i Joasia – ok. 40-tki, z Siedlec. Mówią, że są przeciwko łamaniu Konstytucji, dlatego przyjechały. W ich mieście struktura KOD dopiero powstaje. Pani Basia z Warszawy (ok. 70-tki,) przyszła pod Sejm, bo chce, żeby ludzie byli szanowani, a ona widzi, ze ostatnio już nie są. Bo PiS obraża i ma ludzi za nic. A przecież naród powinien być jednością.

Pani Elżbieta ma na kurtce plakietkę „KOD gorszy sort”. Tłumaczy, że przeżyła stan wojenny i nie chce, aby taka tragedia się powtórzyła, bo ona już się bardzo boi, że jednak tak będzie. Bo przecież kto nocą ludzi aresztuje, włamuje się do placówki NATO, to chyba nie ma dobrych intencji? Przyszła, bo już nie ma na co czekać, a ona martwi się o dzieci i wnuki.

Pani Janina ze stolicy ma 68 lat i bardzo boi się każdej nocy, bo nie wie, co władza nowego wymyśli. Z kolei pan Tomasz (75 lat) jest zły na tych, którzy wciąż siedzą w domu i oglądają tylko telewizję. „Oni (władza) będą czuli się bezkarni tak długo, jak długo nie będą nas widzieć – dlatego trzeba wyłączyć telewizję i przyjść. Ja już jestem trzeci raz” – powiedział. 47-letnia Agnieszka w imieniu swoim i rodziny oznajmiła: „Nie dajemy zgody na to, co się dzieje i dlatego przychodzimy”.

Osiemnastoletnia Kasia z Mińska Mazowieckiego. na którą natknęłam się pod koniec manifestacji, zaskoczyła mnie swoją dojrzałością. Przyjechała, ponieważ chce zaprotestować przeciwko temu, że Sejm działa niezgodnie z prawem. Chce, aby nadal pracował, jak dotąd, Trybunał Konstytucyjny, gdyż jest bardzo ważny dla każdego z nas, dla naszej wolności. Przyznaje, że w szkole, do której chodzi, jej rówieśnicy pilnie śledzą wydarzenia i jest to bardzo ważny temat w naszych rozmowach.

Inna pani przyznaje, że często wyłącza telewizor, bo jej niebezpiecznie skacze ciśnienie, gdy ogląda obrady z Sejmu.

Obie wyrażają nadzieje, że może naród wreszcie się obudzi. Bo serca im krwawią, jak pomyślą, w jakiej Polsce mają żyć ich dzieci i wnuki. One pamiętają, jak było „za komuny” i boją się, że to wszystko wróci. Dlatego przychodzą na demonstracje, żeby nie dopuścić do tego strasznego powrotu. Uważają, że następnym krokiem powinno być referendum w sprawie wcześniejszych wyborów – i parlamentarnych, i prezydenckich.

12 grudnia, podczas marszu także słuchałam tego, co ludzie chcą powiedzieć o swoich motywacjach i o sobie.

Pani w ciemniej kurtce: „Wyszliśmy, aby protestować przeciwko łamaniu Konstytucji i bronić praw demokratycznych, Trybunału Konstytucyjnego, trójpodziału władzy”.

Robert, młody mężczyzna: „Prezydent łamie Konstytucję, dlatego tutaj jestem”.

Starsza pani, bardzo emocjonalnie: „Niektórzy kradną na wnuczka, na policjanta, a „oni” chcą nas okraść z demokracji i wolności”. Para młodych ludzi, mężczyzna trzyma transparent z profesorem Bartoszewskim i cytatem: „Warto być przyzwoitym”. Mówią: „Nasz udział dzisiaj w marszu to nasz sprzeciw przeciwko temu, co się dzieje. Chcemy, aby media były nadal wolne, i abyśmy nadal mieli demokrację”.

Łukasz: „Ja widzę pełzający zamach stanu i nie zgadzam się, aby jedna partia uzurpowała sobie prawo dominacji nad całym społeczeństwem”. Janina: „To jest mój sprzeciw przeciwko zawłaszczaniu Polski przez PiS”. Starsza pani: „Długo już żyję na tym świecie, ale takiej bezczelności i arogancji władzy jeszcze nie widziałam”.

Wśród manifestujących były też znane osoby, jak np. Hanna Bakuła, która powiedziała: „W środku Europy odbywa się gwałt na demokracji”.

Znany dziennikarz: „Kaczyński wyszedł ze sporu lewicy z prawicą, a wszedł w spór z demokracją i trzeba to powstrzymać”. Starsza pani: „Polska obywatelska nie pozwoli sobie zabrać wolności i tego, co wywalczyła po 1989 r. I tylko Polska obywatelska obroni prawo przed agresją liberalnego populizmu”. Para młodych ludzi: „Nie chcemy żeby była rozmontowywana Konstytucja, żeby ludzie pałający nienawiścią, chęcią zemsty rządzili naszym krajem”. Młoda dziewczyna: „Przyszłam, aby wyrazić protest przeciwko poczynaniom prezydenta i rządu, popieram trójpodział władzy”.

Mężczyzna ok. 40-tki: „Jestem przeciwko łamaniu Konstytucji. Jestem prawnikiem i uważam, że każdy prawnik powinien tutaj być, bo to co się dzieje, obraża naszą inteligencję. Czuję tę ogromną wspólnotę, jaka się zrodziła na manifestacji i przypomina to czasy minione. Nie sądziłem, ze one kiedykolwiek powrócą”. Tata z dzieckiem w wózku: „Manifestacja pokazuje jak szybko można zmobilizować ludzi. I nawet ci, co nie poszli na głosowanie – dzisiaj wychodzą na ulicę”.

Demonstracje w Warszawie przywróciły wiarę w rozsądek i determinację bardzo wielu rodaków, od lat nie miałem takiej zwykłej satysfakcji i nie czułem takiej bezinteresownej "bliskości" z przypadkowo spotkanymi ludźmi, poczucia dumy... To ważne doświadczenie i jeszcze ważniejsze przekonanie, że nie jesteśmy sami, że bardzo wielu myśli podobnie o Polsce, o demokracji i jest gotowych bronić tych wartości. Tylko nogi bolą, pesel daje znać! Mam taką wielką ochotę powiedzieć wszystkim uczestnikom dzisiejszej manifestacji - dziękuję. To przywraca wiarę i sens”.

Walentyna Rakiel-Czarnecka
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj